zob. stronę Gazety Wyborczej - patrona cyklu Muzyka w Muzeum

Ahmed słowiański

Rozmawiała Aneta Prymaka

W piątek (26.10) o godz. 18 w Muzeum Etnograficznym (ul. Kredytowa 1) w ramach cyklu Muzyka w Muzeum wystąpi czeski zespół Ahmed ma hlad.

Szef jednego z warszawskich klubów na propozycję ich występu oburzył się: - Z taką nazwą? Teraz? Tłumaczenie, że Ahmed ma hlad znaczy Ahmed jest głodny, i że zespół pochodzi z Czech, a muzyki arabskiej nie gra, na niewiele się zdały.

Aneta Prymaka: Skąd ta nazwa? W Polsce, gdy ludzie ją słyszą, baranieją, bo nie poznają, że to po czesku.

Laura Kopecka, wokalistka zespołu Ahmed ma hlad: Zauważyłam. Nie wiem, czy wybrane przez organizatorów "Muzyki w Muzeum" połączenie naszej nazwy i tytułu koncertu - "Czeski atak" - jest teraz fortunne. Rozumiem, że to prowokacja artystyczna. A nazwa grupy wzięła się od tytułu książki, takiej propagandówki socjalistycznej. Jej autor dostał pieniądze na podróż do Arabii i za pokazanie, że ludzie tam głodują, bo mają niewłaściwy, czyli niesocjalistyczny ustrój. Oczywiście książki nikt z nas nie przeczytał, bo tego nie da się czytać.

Więc skąd ten sentyment do tytułu?

- To nieźle brzmi. Jest przyjemne dla ucha. Poza tym lubimy egzotykę. Jesteśmy zafascynowani wpływami osmańskimi na Bałkanach. To się odbija na naszym repertuarze.

Ale nie śpiewacie - jak mogłaby sugerować nazwa - piosenek arabskich.

- Nie, choć koledzy z zespołu znają turecki. Może kiedyś? Nasz Ahmed jest na razie słowiański. Śpiewamy po polsku, ukraińsku, rosyjsku, serbsku, chorwacku, bułgarsku, macedońsku.

Ale nie są to tylko stare ludowe piosenki z tych krajów.

- Nie. Gramy trzy kategorie piosenek - przywiezione przez kogoś z wyprawy na Bałkany czy do Rosji, znalezione w starych śpiewnikach i przez nas przetworzone, oraz to, co ja bardzo lubię: znajdę kawałek melodii czy tekstu, i dorabiam resztę - własne słowa i muzykę. A ludzie potem mówią, że to piosenka ludowa.

A jak Wy określacie swoja muzykę?

- Piosenki słowiańskie, a jednocześnie rock z elementami punku, muzyka bardzo energetyczna.

U nas wrzuca się to czasem do worka z napisem folk...

- Dla nas to co innego. Folk po czesku oznacza coś śpiewanego przy ognisku, coś w rodzaju szantów. O waszym folku mówimy world music.

Od kiedy gracie?

- Zespół powstał jakieś pięć czy sześć lat temu. Kilku chłopaków z filologii słowiańskich doszło do wniosku, że nudno jest codziennie spotykać się w knajpie i nic nie robić. Postanowili do tego grać.

A Ty?

- Poznałam zespół dwa lata temu w trakcie podróży do Petersburga. Oni mnie przekonywali, że powinnam dołączyć - już od 15 lat śpiewam z różnymi zespołami. Gdy wróciłam, poszłam na ich koncert. Załamałam się, bo tak strasznego zespołu jeszcze nie słyszałam. A trzy tygodnie później zaczęłam z nimi śpiewać.

Co się stało?

- Przekonali mnie. Spodobał mi się repertuar. Gorzej było ze stroną techniczną. Ale zaczęliśmy robić próby dwa razy w tygodniu, grać koncerty. Teraz gramy dwa, trzy razy w tygodniu. W klubach, knajpach. I to jest muzyka do tańczenia. Nie da się przy tym siedzieć.

Państwowe Muzeum Etnograficzne, Kredytowa 1, piątek 26 października, godz. 18, wstęp - 10 zł; zespołowi Ahmed ma hlad towarzyszyć będzie Kapela ze Wsi Warszawa promująca nową płytę "Wiosna Ludu"
Sponsorzy: Państwowe Muzeum Etnograficzne, Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, Œwiat Książki; patroni medialni: "Gazeta Wyborcza", serpent.pl, TV Polonia, "Gadki z Chatki", "Folk Zine", Ethnosfera.pl, Lista "Muzykant"

zob. także wywiad Vlepkarza Ziutka z Laurą na stronach independent.pl

powrót na stronę edycji "Czeski atak"
powrót na główną stronę Muzyki w Muzeum